RSS
 

Zagubiona.

11 sie

Zniknęłam na baardzo długo.
Bywałam też rzadko w domu, nawet pamiętnik mocno zaniedbałam, co było błędem.
Ostatnio znów mam spore problemy ze snem i właśnie tak siedzę od ponad godziny i czytam.
Ale o tym zaraz, najpierw krótko mniej więcej co się działo.

Więc tak, w końcu zgodziłam się na związek – czy to był błąd?
Sama się zastanawiam.

Czasem działo się źle. Oboje czasem skłamaliśmy – i teraz gdzie to pieprzone zaufanie?! Ja nie do końca ufam…
To nienormalne.
Czasem się pokłóciliśmy, ale nie jakoś mocno.
A tak to wiele nas łączy, lubimy to samo, robimy razem różne rzeczy.
Dobrze się dogadujemy, wydawało mi się, że go kocham.

Coraz mocniej czułam się jak w klatce. Straciłam swą wolność.
Ja nie mogłam nic, on mógł wszystko – bałam się zabronić, bałam się, że mnie zostawi.
Pare razy udowodnił, że rozstanie ze mną to dla niego bardzo proste.

Byłam na totalnie przegranej pozycji do pewnego dnia…
Piliśmy. On się zdrzemnął, ja go obudziłam..
Wstał, zaczął sie wydzierać, kazał wypierdalać. ” WYPIERDALAJ ”
Nie wiedziałam co się dzieje, a potem samo poleciało i nie pamiętam wszystkiego.
Rozbiłam szklankę, pocięłam się. On w którymś momencie chciał się zabić.
Następnego dnia ledwo dałam radę, wróciłam do domu, odpoczywałam. Wtedy poczułam, że
już się rozsypałam.
To było w poniedziałek, w piątek napisał, że to koniec (jak ciota przez internet)
Że on już nie daje rady, nie udźwignie mojej choroby.
Płakałam, cała spuchłam i płakałam. Napiłam się kilku piw i chwała, bo mi pomogło. Uspokoiłam się,
zaakceptowałam jego decyzję, wiedziałam, że tak naprawdę będzie lepiej. Umówiliśmy się na
sobotę, że spotkamy się, odda mi wszystkie rzeczy. Po kilku godzinach przepraszał mnie za te słowa, że
dalej chce ze mną być, że mnie potrzebuje, żebym mu wybaczyła chwilę słabości.

Podjęłam decyzję, z nutką wątpliwości. Rozstanie.
Pojechałam do niego, na spokojnie. On się napił… zdenerwowało mnie to, no ale trudno, łatwiej
było mi wtedy upewnić się z decyzją.
Pojechałam. Wzięłam rzeczy. Rozmawiałam z nim.
Błagał o wybaczenie… A ja głupia idiotka co?! Dałam mu szansę… Łatwiej było, gdy to on zerwał ;/
No i na tym stanęło, ale teraz jestem na wygranej pozycji. Jak coś popapra to się z nim rozstanę i tyle.

Ciągle zastanawiam się, że jednak wciąż wolę się z nim rozstać. Tęsknię za swoim wcześniejszym życiem,
wtedy było naprawdę cudownie, mimo, że nie miałam za bardzo kogoś z kim mogę spędzać wolny czas, więc
spędzałam go sama, w internecie, pomiędzy kolejnymi spotkaniami. Jakoś sie układało, bywało gorzej i lepiej,
ale było CUDOWNIE.

Jak zostawić kogoś kto Cie nieziemsko kocha, mówi to i okazuje, a Ty też tą osobę kochasz?
Mimo, że wiesz, że lepiej będzie sie rozstać…

Ja nie potrafię. Nie umiem. A gdy pyta słodko ‚ ale będziemy razem na zawsze już? ‚ , tak strasznie serce mnie boli, gdy
odpowiadam „tak”, a w głowie obmyślam jak i kiedy z nim zerwać.
Nie chce z nim być, ale nie chcę go stracić. Niestety tak się nie da. Muszę wybrać.

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Ania

    12 września 2017 o 13:28

     
 

  • RSS