RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2017

Powrót DXM

11 sie

Nie wiem czy pisałam tu sprawę ponownego spróbowania – w tym roku – DXM.
A tak było, tym razem pod postacią tussidexu, bo 3 razy tańszy niż aco teraz.

Okropnie się czułam, 4h całe ciało mnie swędziało.

Wczoraj zakupiłam trzy paczki acodinu (po 10 tabletek w jednej – kiedyś było po takiej samej cenie za jedno
opakowanie, ale tabletek było 30 :<< )
Muszę pomyśleć, potrzebuję aco.

A kupiłam, drogo dla mnie, ale potrzebuję, doszłam do wniosku czemu wtedy mój
organizm odrzucił tabletki. Tussi ma przecież zupełnie inny skład substancji ‚ pomocniczych ‚.
Jak przeczytałam jaki to w porównaniu do aco, tussi ma naprawdę wiele jakiegoś niepotrzebnego gówna,
i stąd reakcja alergiczna. No i tyle.
Odstawić muszę na pewno jeden lek, resztę przy okazji, poczekam kilka dni i wezmę na spokojnie aco.

Muszę być bardzo ostrożna, przedwczoraj wzięłam 90mg signy (9 tabl- max normalna dawka 4 tabl)
I spałam cały dzień, wstałam na chwilę, potem noc do 5 z przerwą o 2.
No i właściwie tyle, wzięłam, bo byłam wykończona po nieprzespanych nocach a i tak nie mogłam zasnąć.
Wzięłam tyle, bo.. ym, mam dosyć i chciałam jak najwięcej przespać?
Mama ogarnęła, że coś nie tak ze mną i myśli, że ćpam xD No ale normalnie ćpa sie by było fajnie, a nie
po to, żeby spać ;- ; lol
No a ja po prostu tak mam, że przedawkowuję leki, szczególnie nasenne/uspokajające. Ale to niczyja sprawa
tak naprawdę.

 

To by było na tyle. Chcę umrzeć :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zagubiona.

11 sie

Zniknęłam na baardzo długo.
Bywałam też rzadko w domu, nawet pamiętnik mocno zaniedbałam, co było błędem.
Ostatnio znów mam spore problemy ze snem i właśnie tak siedzę od ponad godziny i czytam.
Ale o tym zaraz, najpierw krótko mniej więcej co się działo.

Więc tak, w końcu zgodziłam się na związek – czy to był błąd?
Sama się zastanawiam.

Czasem działo się źle. Oboje czasem skłamaliśmy – i teraz gdzie to pieprzone zaufanie?! Ja nie do końca ufam…
To nienormalne.
Czasem się pokłóciliśmy, ale nie jakoś mocno.
A tak to wiele nas łączy, lubimy to samo, robimy razem różne rzeczy.
Dobrze się dogadujemy, wydawało mi się, że go kocham.

Coraz mocniej czułam się jak w klatce. Straciłam swą wolność.
Ja nie mogłam nic, on mógł wszystko – bałam się zabronić, bałam się, że mnie zostawi.
Pare razy udowodnił, że rozstanie ze mną to dla niego bardzo proste.

Byłam na totalnie przegranej pozycji do pewnego dnia…
Piliśmy. On się zdrzemnął, ja go obudziłam..
Wstał, zaczął sie wydzierać, kazał wypierdalać. ” WYPIERDALAJ ”
Nie wiedziałam co się dzieje, a potem samo poleciało i nie pamiętam wszystkiego.
Rozbiłam szklankę, pocięłam się. On w którymś momencie chciał się zabić.
Następnego dnia ledwo dałam radę, wróciłam do domu, odpoczywałam. Wtedy poczułam, że
już się rozsypałam.
To było w poniedziałek, w piątek napisał, że to koniec (jak ciota przez internet)
Że on już nie daje rady, nie udźwignie mojej choroby.
Płakałam, cała spuchłam i płakałam. Napiłam się kilku piw i chwała, bo mi pomogło. Uspokoiłam się,
zaakceptowałam jego decyzję, wiedziałam, że tak naprawdę będzie lepiej. Umówiliśmy się na
sobotę, że spotkamy się, odda mi wszystkie rzeczy. Po kilku godzinach przepraszał mnie za te słowa, że
dalej chce ze mną być, że mnie potrzebuje, żebym mu wybaczyła chwilę słabości.

Podjęłam decyzję, z nutką wątpliwości. Rozstanie.
Pojechałam do niego, na spokojnie. On się napił… zdenerwowało mnie to, no ale trudno, łatwiej
było mi wtedy upewnić się z decyzją.
Pojechałam. Wzięłam rzeczy. Rozmawiałam z nim.
Błagał o wybaczenie… A ja głupia idiotka co?! Dałam mu szansę… Łatwiej było, gdy to on zerwał ;/
No i na tym stanęło, ale teraz jestem na wygranej pozycji. Jak coś popapra to się z nim rozstanę i tyle.

Ciągle zastanawiam się, że jednak wciąż wolę się z nim rozstać. Tęsknię za swoim wcześniejszym życiem,
wtedy było naprawdę cudownie, mimo, że nie miałam za bardzo kogoś z kim mogę spędzać wolny czas, więc
spędzałam go sama, w internecie, pomiędzy kolejnymi spotkaniami. Jakoś sie układało, bywało gorzej i lepiej,
ale było CUDOWNIE.

Jak zostawić kogoś kto Cie nieziemsko kocha, mówi to i okazuje, a Ty też tą osobę kochasz?
Mimo, że wiesz, że lepiej będzie sie rozstać…

Ja nie potrafię. Nie umiem. A gdy pyta słodko ‚ ale będziemy razem na zawsze już? ‚ , tak strasznie serce mnie boli, gdy
odpowiadam „tak”, a w głowie obmyślam jak i kiedy z nim zerwać.
Nie chce z nim być, ale nie chcę go stracić. Niestety tak się nie da. Muszę wybrać.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS