RSS
 

Archiwum - Luty, 2017

Złamana.

11 lut

Złamana zmęczeniem.
     Złamana uczuciami.
          Złamana obietnicami.
             Złamana ciszą w sercu.

Koniec.

Ta historia musi się skończyć.

Byłam pierwsza do walki. Teraz poległam.

Ciemność we mnie mnie pochłonęła.

Zniszczę się. Obiecuję.
   I nie będę się przejmować
                                        Po prostu umrę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Znów czuję.

11 lut

Złapało mnie.
Nie jest dobrze.
Od wtorku coś było nie tak..

Pokłóciłam się z Crisem…

Wczoraj cały dzień się do niego dobijałam.
Ryczałam.
Chciałam się rozpierdolić. 

 

Dziś odpisał. Jest zły. Wkurwiony.
Nienawidzi mnie.
Nie chce mnie znać.
A ja jestem załamana.

Nie mogłam spać. Budziłam się co godzinę w nocy. Wstałam o 8:00, ale nie ogarnęłam się do tej pory.
Ok. 10:00 położyłam się. Spałam do 12:30
Wcześniej płakałam, chodziłam jak wrak.

Wstałam, rzygałam, położyłam się.
Wstałam, zapaliłam, usiadłam.

Leżę.
Płaczę.
Wymiotuję.
Płaczę.
Palę.
Płaczę.

Leżę. Płaczę. Siedzę. Płaczę.
Jem. Wymiotuję. Palę.
Płaczę.

 

Na nic nie mam ochoty.
Chcę odejść z tego świata.
Myślę jakby to było umrzeć.

 

To przestała być zabawa. To nigdy! nie była zabawa. Nie wiem co to było.
Nie wiem po co to było. Nie myślałam. Nie przejmowałam się. Nie czułam.

Poczułam.
Czuję coś do niego…

Tęsknię. Płaczę. Czuję.

                                    Dlaczego uczucia wróciły?!

 

 

Jestem dziś wrakiem. I będę jutro wrakiem. I będę już zawsze wrakiem.
Oczy pieką od płaczu, a one wciąż chcą lecieć.

Nie mam już sił.

 

Wspomnienia. Myśli.
Myśli. Myśli. Myśli.
Wspomnienia. Wspomnienia.      ZA DUŻO WSPOMNIEŃ.

 

Kocham go?
     Czy umiem kochać?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Depresyjnie.

09 lut

 

Łzy napływały do oczy ”nie, nie chcę płakać wśród ludzi”
Gardło coraz mocniej się zaciskało, warga drgała.

-Aż łzy same zaczęły spływać po polikach, mimo prób powstrzymywania ich.

Smutek wypełniał całą mnie wewnątrz,
Brak sił do życia. Brak motywacji.
Niechęć. Bezsilność.
Rozpacz.

 

Dojechałam do Crisa. Weszłam do pokoju.
Zmarnowana, przygnębiona, bez życia.
Położyłam się na łóżku bez słowa i patrzyłam w przestrzeń
czekając… na co? Aż przejdzie?
Na nic, po prostu egzystowałam.

 

Teraz będzie bardzo źle ze mną.

Do depresji, do braku sił, do zmęczenia.
Do tego nie da się przyzwyczaić, czy tego pokonać.
To u mnie po prostu było, jest i będzie, pomimo, że za każdym razem,
gdy mi się polepsza mam złudną nadzieję, że już będzie lepiej.

 

Muszę to przeczekać – miesiąc,
dwa,
trzy,
nie wiem ile,
może dłużej,
aż mi się znów na CHWILĘ
chociaż odrobinę polepszy
stan
psychiczny.

 

 

 

A wieczorkiem piwo.
Przynajmniej to poprawia humor.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zakochani.

09 lut

 

       Dlaczego nieodpowiedni
                     i/lub
      w nieodpowiednim czasie
  faceci się we mnie zakochują?

 

Pewnie sama do tego doprowadzam,
pomimo, że na samym początku oznajmiam co i jak,
zasady znajomości – zero angażowania się w coś więcej.
No i nie wyszło.
Przeważnie tak jest, ale nic z tym nie zrobię,
nie zamknę się w domu przed wszystkimi, żeby nie było takich sytuacji.

Co się liczy? Moje uczucia, których nie mam.

                                      Egoistka.

 

 

Wciąż siedzę w Warszawie,
chociaż wczoraj już zastanawiałam się czy nie wrócić,
bo niezbyt dobrze się czułam,
jeszcze gorzej, a ogólnie ostatnio nie jest najlepiej.

 

Muszę jeszcze załatwić sprawę walentynek. Byłam umówiona z Erysem na ten dzień.
To nie jest dla mnie łatwe, bo wiem, że go zranię. Chociaż… wyjebane, tak? Czy nie?

~ Fames! Ogarnij uczucia, myśl o sobie!

 

Ale nie chcę już. Jak u niego byłam to wkurzał mnie strasznie, nie mogłam znieść tego
jak mnie chciał chociażby przytulić, jak mnie dotknął – to było nieprzyjemne,
chciałam za wszelką cenę, żeby przestał.
Było inaczej niż zwykle – byłam obojętna, nieczuła, na wyjebkę.
Wkurzało mnie jego podejście, jego pseudodepresja zranionego chłopczyka.

 

Dziś śnił mi się mój kolega, i mój były.
To połączenie w moim śnie nie wyszło najlepiej.

Spotkali się przypadkiem w moim domu, i mój były
był strasznie zazdrosny, a ja tak cholernie nie chciałam go stracić.
Tłumaczyłam mu jak za nim płakałam, jak tęsknię, jak bardzo mi źle bez niego.

Tak naprawdę już nie czuję do niego tego co kiedyś.
Kiedyś było cudownie, jakaś część mnie chce, żeby to wróciło.

Ale odeszło na zawsze.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nowy początek.

04 lut

 

Zmieniłam swoje życie, a TO odmienia je totalnie.

 

Nie powiedziałabym, że mnie to zniszczy, chociaż na początku tak myślałam.
Póki się JEJ sprzeciwiałam źle się działo, bałam się strasznie.
Bałam się dopuścić całkowicie do siebie, do swojego ciała, do swojego umysłu.

~Kim jestem?

Wybieraj:

Dobra, uczuciowa, kochająca, wrażliwa,
altruistyczna, nieśmiała,
ale słaba i cierpiąca, która nie umie sobie poradzić w świecie, wśród ludzi.

CZY

Zła, bezuczuciowa, materialistka, cyniczna,  niewrażliwa,
szukająca we wszystkim korzyści,
żyjąca w kłamstwach i tajemnicach, ale silna i szczęśliwa.

 

Nie jestem już dobrą osobą. Nie jestem.. Tak jest lepiej.
Robię rzeczy, które są niezrozumiałe dla innych, a dla mnie to dobra zabawa,
dobra przygoda, nowe doświadczenia, poznawanie ciemniej strefy życia.

 

Pomyślałaś co się stanie, gdy wszystko wyjdzie na jaw?!

To jest niebezpieczne, i kręci mnie to strasznie.
Tajemnice. Kłamstwa. Trzeba uważać, pilnować tego co się mówi, każdego
kroku – wszystko musi być przemyślane. Nie wolno mówić za dużo, nikomu.

 

3 lutego 2017 piątek   10:07
Już gotowa.
Dziś wielki dzień.

15:26

Już jadę…
Spokojnie, to nic takiego przecież.

Spotkamy się na miejscu, czyli będę musiała sama tam trafić.
Muszę się wykazać, dobrze sie zachowywać – powiedzmy… jak dama.
Stresuję się, że coś głupiego powiem, każdy ruch się liczy.

Spokojnie.
Już nie ma odwrotu.”

Godzina:
16:00

”Jeszcze godzina..”
Poszłam kupić kolejnego energetyka, byłam zmęczona coraz bardziej.
Niedaleko był park, przeszłam się, zapaliłam nie jednego papierosa.

Nadchodziła 17:00. Stres się zwiększał.

 

Papieros za papierosem. LM za LM’em.
Plany musiałam pozmieniać, z jednego głupiego powodu..

Musiałam sobie sama poradzić. Musiałam wszystko sama załatwiać.
Musiałam ‚wydorośleć’ w pewnym kierunku.
Musiałam zachowywać się dobrze. Musiałam być silna.

Wcześniej to jakoś ogarniałam, wcześniej ‚ćwiczyłam’
i musiałam się przed tym wszystkim totalnie wyzbyć uczuć.

Wszystko się udało. Nie było tak źle.
Nie odwaliło mi. Nie miałam ataku!


Oto                                                            

Nowy Początek

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Koniec.

02 lut

 

Już go nie kocham.
Po prostu nie czuję nic
              do niego, do nikogo
                      nie umiem. 

 

Nie pamiętam nawet jak to jest kochać.                                    
Zmieniłam się, już nie jestem tamtą dziewczyną                
małą                kruchą          kochającą      
uczuciową                         
 zranioną.   

Teraz jestem

                                                  Fames

Seks?
U mnie to norma, to bezuczuciowe
wyżycie się.

Chciałabym, żeby mnie kochał, żeby
                                                        CIERPIAŁ.

Bo ja go nie kocham.

W sumie wyjebane mam w to co się wczoraj stało,
tylko dziwnie mi, że już nic nie czuję do niego.

Niby wszystko fajnie, ale tak cholernie go kochałam,
a teraz już nawet nie pamiętam jak to jest
                                                                                      kochać.

 

Już nie umiem kochać.

Wyglądał jak on, mówił jak on, wygłupiał się jak on.
Chodził jak on. Pachniał jak ON.
Ale nie czułam jego, jakbym tego chłopaka z wczoraj nie znała.

 

Tak bardzo jestem zimna…                                                            
Bezuczuciowa.

~Fames

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dom.

02 lut

Wreszcie wczoraj wróciłam do domu.
Czy się cieszę? I tak, i nie.

 

Wcześniej wyszłam z terapii, żeby zdążyć jeszcze na wcześniejszy autobus.
Chciałam kupić jakieś %-ty, więc były małe szanse, że zdążę załatwić sklep i wcześniej do domu wrócić.
Biegłam. Do sklepu, szybko –  wcześniej zaplanowałam co dokładnie biorę, i na przystanek.

Serce prawie wyskoczyło, każdy oddech wywoływał coraz mocniejsze kłucie.
Zdążyłam, dwie minuty przed ruszeniem autobusu nawet :)
Później przez 40 minut dławiłam się powietrzem i kasłałam ciągle, ale żyłam, zdążyłam, z alkoholem, zadowolona.

 

Dzień był przerąbany.
Rano uciekł mi autobus, więc poszłam na tramwaj, który też mi uciekł.
Posiedziałam u Crisa i w stronę terapeutki.
Biletomat odwalił, straciłam 10 minut – i nie dostałam biletu.
Licząc, że w tramwaju będzie wsiadłam do niego i… nie było.
Wysiadłam na następnym przystanku – zadupie, zero sklepów, żadnego biletomatu.
Następny tramwaj miał magiczną skrzynkę, wydał mi bilet.
Później w metrze się pogubiłam, myślałam, że pojechałam za daleko (co jednak nie było prawdą),
przesiadłam się w pociąg w przeciwną stronę i okazało się, że jednak się oddalam od celu.

W końcu się udało.

 

Wieczorem byłam umówiona z byłym, obecnym przyjacielem.
Zdążyłam wypić 3/4 wiśniówki w postaci drinków z colą i przyszedł.

                      Ja zaczęłam. On skończył.
Co za różnica?
Nie ruszyło mnie to tamtego dnia,
ani dziś.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS