RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2017

Myśli.

31 sty

Otacza mnie milion myśli, tysiąc słów,
setki wspomnień, dziesiątki snów.

Nic się nie łączy tak jak powinno
coś jest nie tak, a to nie jestem ja.

 

Muszę wytrwać, muszę dalej w to grać, już nie mogę się wycofać.
Już jest za późno, czemu wciąż się boję?!

 

To nic strasznego pomimo, że ludzie są źli, tak naprawdę to ja jestem demonem.

 

 

Można żyć w symbiozie, przez chwilę – stwarzać takie pozory. Dlaczego ludzie mówią, że TO złe?!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Początek cierpień.

31 sty

 

To jest początek Twoich cierpień
To jest początek kłamstw

 

Mój umysł zabija mnie
Każdego dnia
Twoje pocałunki skradają śmierć

 

Po prostu oddychaj swoim sercem

 

Niektóre rzeczy się nie wydarzyły.
To dlaczego istnieją?
               Nigdy się nie wydarzyły.
Nigdy nie wydarzyły. Nigdy. Nigdy.
                                         Nigdy               nigdy        nigdy.

 

!

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pozadomie.

31 sty

Ciągle siedzę w Warszawie. Ciągle nie ma mnie w domu. Ciągle szaleję.

Jak 21 stycznia w sobotę miałam egzamin z anglika to wcześniej jakieś dwa dni posiedziałam w domu.
Stresu nie było, angielski – 5. Byłam szczęśliwa.
Ale później czekanie na zaległy egzamin z polskiego, to było straszne…

Coraz mniej wymiotuję, nie mam czasu jeść, nie mam czym się nawpierdalać, jak mnie nie ma w domu ciągle.

22 stycznia, niedziela

Zrobiło się niefajnie. Dzień miałam mieć przeznaczony na naukę na poniedziałkowy egzamin.
Przez ostatnie dni, wtedy, mało spałam, bardzo mało, moje problemy ze snem się aktywowały.
Za dnia miałam zbyt dobry humor, mało snu, mało zmęczenia, ale wieczorem mi się pogarszało, totalny 
spadek energii, stan depresyjni, pustka, osłabienie, apatia, zmęczenie.

Tego dnia zdjęłam ze ściany ostatnie zdjęcie z byłym. 
„13:37
Zdjęłam właśnie już ostatnie zdjęcie ze ściany.

On mnie już nie kocha.
                 Czas się pożegnać.

Wzięłam zdjęcia (z byłym). Te co wisiały na moich ścianach.
Zdjęcia poszły do pudełka ze wspomnieniami. A skserowane spalę przy torach,
tam gdzie zawsze przesiadywałam i myślałam.

              On już nie wróci.
                     Dlaczego mnie nie kochał naprawdę?!

14:17
Coma – sto tysięcy jednakowych miast
Spalić zdjęcia.
Zapalić.

14:26

Koniec.

Walcz by zapomnieć.

Spokojnie.
                             To się nie wydarzyło.
                                       Już nie istnieje. „

Symboliczne pożegnanie. Pomogło. Taki rytuał. Czy to głupie? Skoro działa? Lubię takie symboliczne rytuały, pożegnania się z uczuciami, wspomnieniami.

Zrobiłam trochę kasy. Odkładam. Ale sposób dość nietypowy - czarna strefa.

Czy źle mi z tym?
Czy dziwnie mi z tym?

                                   Ani trochę.

Nawet czuję się lepiej
niż zwykle.

Tylko, że miałam przelane na konto…
Bałam się, że ojciec coś skmini, jakby przypadkiem sprawdził stan mojego konta, miałabym przejebane.

23 stycznia, poniedziałek
Od 6:00 miałam totalnego stresa, na 9:00 miałam jechać do szkoły ogarniać egzamin.
Stres wyżerał mnie od środka totalnie.
Okazało się potem, że dopiero o 15:00 mam, wróciłam do domu i kolejne godziny totalnego stresu.
Ledwo dawałam radę.

Zdałam. 3! Ulżyło mi totalnie, mogłam wreszcie oddychać.
Na następny raz wypiję sobie setkę chyba ._.

Wszystko mnie totalnie wkurwiało od kilku dni, totalne rozdrażnienie.

Wtorek
Tego dnia już wybyłam z domu, znów.
Umówiłam się na spotkanie z Crisem. Nowa znajomość, ale jakoś się nie stresowałam za bardzo.
Na zewnątrz piździło, zobaczyłam go, obczaiłam (umiem ocenić bezpieczeństwo w pierwszych chwilach znajomości – dodatkowo wcześniej z nim jeszcze pisałam na necie) i poszliśmy do niego. Kawka, rozmowa, film. Wszystko fajnie i normalnie (!).

Widziałam się z nim pierwszy raz, a skończyło się… ekhem, no.
Nie wiem jakim cudem wynikła ta sytuacja.
Jest, łoł, 8 lat starszy ode mnie! Ale zachowaniem zbliżony do mojego wieku totalnie.

Dopiero w czwartek wróciłam do domu.
Zdjęcie szwów po operacji.

I… popełniłam tamtoczasowy błąd. Rozmawiałam ze swoim byłym na video.
To nie był dobry pomysł:
1. Tęsknię za nim
2. Traktuje mnie źle
    Uczucia wróciły. (?)

W piątek znowu do Wawy. Znów do Crisa.

Sobota w domu w części. Przyjaciółka miała urodziny, wypiłyśmy kilka piw i do domku, a w niedzielkę znów do Crisa, nocka.
Wczoraj jeszcze widziałam się z koleżanką, nocnęła mnie. 

PRAWIE mnie w domu nie ma.

No i jesteśmy przy dziś. Znajomi znów. Jestem okropna. Ale trochę się mi humor poprawił, wzięłam jednak dziś leki, ale nie wszystkie, dwa już odstawiłam, jebać je!

Jutro terapeutka, rano znów sobie pojadę do ‚przyjaciela’ xD
Moje życie jest spoko na razie.

Dowiedziałam się coś, że mój były kmini jak do mnie wrócić. Nie ma szans! Nie mogę mu ulec! 

Ale tak strasznie go kochałam…
Nie wolno Ci Fames! Nie wolno! 
Teraz jestem w miarę „szczęśliwa” i niech tak zostanie.

Sprawozdanie z ostatniego tygodnia.

~Fames

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozsypka wagowa.

19 sty

 

Po pobycie w szpitalu trochę się posypało z moją wagą, z moim jedzeniem.
Ale już staram się wracać do normy. Na razie:
                                                                 48,9

 

Muszę przytyć, bo inaczej nici z moich cudownych życiowych planów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

 

 

Przedwczoraj, i wczoraj, miałam bardzo fajny dzień.
We wtorek znów wyruszyłam do Warszawy, ale późno dość, bo miałam jeszcze coś do załatwienia.
Pojechałam do Złotych Tarasów i tam spotkałam się, yyy, w sumie to poszłam na randkę.
Marc zaprosił mnie na kawkę, poznaliśmy się trochę.
Śmiesznie wyszło i trochę niezręcznie, gdy palnął coś o szpitalu psychiatrycznym „moment, czy ja mu coś mówiłam na temat moich pobytów tam?” – pomyślałam.
Nie. Nie mówiłam. I tak dziwnie się zrobiło jak się o tym dowiedział, ale i tak prędzej czy później by to wyszło. Mimo wszystko kontynuowaliśmy spotkanie. Przeszliśmy się po Złotych, spędziliśmy ze sobą jakieś 3,5h ಠ_ಠ Zleciało nie wiadomo kiedy.

W środę od rana widziałam się z moją najlepszą przyjaciółką. Posiedziałyśmy w galerii, do sklepu weszłam, potem pojechałyśmy do Złotych.
Tam miałam surprise’a fajnego – znalazłam paczkę z siedmioma papierosami xD tyle wygrać. Spędziłam cudowny czas z przyjaciółką!
Później jak szłam do terapeutki to przy PKiN znalazłam nieskasowany bilet ;) czułam się jeszcze bardziej jak wygryw.

U terapeutki moje przeziębienie mocno dało się we znaki. Jeszcze zanim weszłam (a i tak z opóźnieniem) wypiłam z przyjaciółką herbatkę.
Sporo zdjęć wstawiam na fb – ale kogo to obchodzi? Chociaż czuję się trochę jak taka głupia gówniara, ale ja mam w tym wszystkim swój cel.
Wcześniej zakończyłam wizytę, bo nie mogłam wytrzymać mojego zatkanego nosa i kaszlu.

Później ustawiłam się znów z Marc’em, tym razem na Starym Mieście. Wziął mnie na kawkę, a później spacerkiem poszliśmy do lodowiska obczaić jak to działczy, jakie ceny itd. Btw. kręcą tam jakiś film xD akurat lodowisko było zamknięte, ale i tak mnie nie stać było na cokolwiek.

Jedno jest pewne: muszę nauczyć go całować ( ͡ᵔ ͜ʖ ͡ᵔ )

Dziś już całkowicie w domu, i jutro. Nauka nauka nauka.
Muuuuszę! W sobotę egzamin z angielskiego… ustny…  ◉_◉

~Zimna Fames

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zimna.

19 sty

Nie mogę stracić kontroli.
Moje serce coraz bardziej zamarza.
Jestem sama? Samotna?
Nie potrzebuję nic więcej i spokojnie się Jej poddaję, a potem walczę by zapomnieć.
Wyzbywam się uczuć.

To niebezpieczne. Kocham to.
Czy czuję coś teraz?
Czas bym ja była toksyczna.
To gra. I chyba tylko ja to wiem.
Jestem już zbyt wysoko bym mogła spaść.

 

Wykorzystuję ludzi.

Złamali mnie. Zbyt często i mocno byłam raniona.

Najlepsze jest to, że teraz nie chcę się zabić. 
To piękne. Ale to czym się staję mnie przeraża, 
może lepiej byłoby, gdybym jednak to zrobiła – ale nie chcę.

 

 

Niewinni ludzie będą cierpieć.
Ale kto jest niewinny do końca tak naprawdę?
Będę niszczyć. Już niszczę.

 

Stałam się zimna, gram. Jestem postacią.
                               Ona staje się mną.
                                    Stałam się materialistką.

Nie wiesz jaka jestem. Nie wiesz czym się stałam. Nie wiesz co robię,
co Ona robi, jak myśli, do czego mnie zmusza, jak mną steruje.
A ja nie jestem do końca świadoma, gdy to robi, jakbym nie była sobą.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ból.

16 sty

Jakie to śmieszne.

Kara Kara Kara Kara!
Zasłużyłaś na to szmato!

Hahahah!

Sporo się działo od sylwestra.
Sporo piłam, bardzo mało w domu mnie było, prawie wcale…
Nocowałam u Erysa, raz pojechałam na jedną noc do znajomego i w hostelu byliśmy.
       Alkohol
              alkohol
                    alkohol

 

Zostałam zaakceptowana w rodzinie mojego przyjaciela – tyle, że jeszcze nie wiedzą.. nie wiedzą o mnie wiele. Nie widzieli moich rąk, moich nóg, mojej psychiki. Dużo u nich siedziałam, dzieciaki mnie polubiły, więc gitara siema.

Rok temu, może nie cały, po wyjściu ze szpitala poznałam chłopaka, umawiałam się z nim i tak dalej, sielanka i te sprawy.
Zranił mnie mocno, przez niego chciałam się zabić. Cholernie mocno go kochałam, jak nigdy nikogo. Czułam to. Kurwa, czułam!
Niedawno chciał ‚odnowić’ znajomość, starać się.
I teraz najlepsze:
Przyjechał. Przeruchał. Pojechał.

A ja taka głupia! Głupia szmata! Pierdolona suka!

Następnego dnia wylądowałam w szpitalu, w czwartek późnym wieczorem, w piątek operacja – wyrostek trzeba było mi wyciąć.
Ból okropny. Do tego dowiaduje się, że Pan Przeruchać i Zostawić następnego dnia od wyjazdu ode mnie spotyka się ze swoją byłą i do tego się jeszcze całują :’)

Zabolało? Nie i tak.
Nie? ~Nic do niego nie czuję już, kompletnie nic. Wyleczyłam się z niego, mój były zajął miejsce w moim sercu.
Tak? ~Chciałam się zemścić na nim, chciałam go zniszczyć i cały plan poszedł się jebać przez tą kurwa ślicznotkę. (serio jest piękna)

 

Właśnie wychodzę ze szpitala. Wracam do normalności, czyli do wypierdalania z domu gdzie się tylko da.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kim ja się stałam?

03 sty

Jestem wolna, to jest piękne.
Nikt mi nic nie każe, nikt nie kontroluje,
przez nikogo nie muszę cierpieć.

 

 

2:00
Nie muszę się śpieszyć, nie biorę byle czego.
Kiedyś.. wiem co to samotność, i jest ona lepsza niż cierpienie, tęsknota.
Miłość to kłamstwo i ja też.

Smutek da się zapełnić. Nauczyć się z nim żyć, albo próbować zapomnieć.

Przywiązywanie się do innych jest złe.

Skoro wolno mi kochać to może ja nie chcę?

 

Gdy miałam 12 lat dotarło do mnie, że jestem złem.
Już wtedy wiedziałam, że będę krzywdzić.

 

 

Ale to wciąż siedzi gdzieś we mnie. Kocham go ponad życie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS