RSS
 

Archiwum - Październik, 2016

Niepamięć.

30 paź

Wczoraj byłam na tym mieście, kupiłam to co kupić chciałam. Przez to dzisiaj jestem chora. Przeziębiłam się mocno, już mam dosyć.

Urwał mi się film wczoraj. Nie pamiętam! Tylko wiem mniej więcej co robiłam, ale nie pamiętam. Kilku rozmów kompletnie sobie nie mogę przypomnieć. Ale nikt nic nie mówił, więc chyba bez przypału, co jest bardzo dziwne.
Tylko ojciec myślał, że ćpałam tabsy na uspokojenie… wczoraj. Jak ja to biore to nikt o tym nie wie xD Żałosne, że dla moich rodziców będę cały czas już ćpunką.

Znajomy mi mówił, że jak z nim rozmawiałam to byłam załamana, że chciałam umrzeć, bardzo.
Pocięłam się… mam sznyty na nodze. Ugh, jestem okropna. OKROPNA! Gdyby jeszcze nie to, że to napis… to dopiero żałosne. Ale tak mi odpierdala podczas ataków, że nad niczym nie panuję i nie myślę kompletnie.

 

Właśnie sobie sprzątam powoli,  naprawdę bardzo powoli – już jakieś 2h minimum. Nie miałam co robić to przemeblowałam sobie trochę pokój, a że przy tym i też ogólnie zrobiłam bałagan to teraz sobie sprzątam, bo inaczej nie zasnę. Nigdzie mi sie nie śpieszy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Więc jak masz na imię?

28 paź

W tym rzecz, że sama nie wiem. Jestem zbyt obca sobie, by to wiedzieć.

Wzięłam 6 dif’ów. Idę grać w minecrafta. I nie wiem co, może sobie zasnę. pięć wzięłam 40 minut temu, teraz jednego.
Nie wiem co ze sobą robić, zasnęłabym najchętniej na zawsze. Pragnę tego. Wszystko staje się takie szare, w sumie już jest. Jest coraz gorzej, i nie mam pojęcia co mam z tym zrobić. Nieważne.

 

Jakoś to będzie. MUSZĘ jutro pojechać do miasta. MUSZĘ. Zobaczymy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Padam.

28 paź

Jestem tak strasznie zmęczona.. Tak bardzo zmęczona. Sobą, swoim życiem, wszystkim.
Nie mam sił, nie mam. Straciłam je. Wszystko mnie tak cholernie męczy. I czuję się taka słaba…

Byłam ostatnio u psychiatry. Mam nowy lek, za który podziękuję. Nie chcę go. 
Boję się go, i mam już dosyć wszystkich leków. Mam dosyć wszystkiego. Mam serdecznie dosyć.

Pozwólcie mi zasnąć!

 

Wczoraj wypiłam. Trochę tylko, z trzy piwa i dwa słabe drinki. Tylko jak piję czuję się trochę lepiej. Więc czasem piję.
Ale co z tego? Jakoś nie chce mi się nic, totalnie nic. Mama teraz pojechała, pogody dobrej nie mam, żebym pojechała po jakichś alkohol chociażby, zobaczymy co jutro będzie. Jak się będzie dało to sobie po kolorową pojadę i tyle.

Niewiele się dzieje u mnie. Jest po prostu źle. Mam tego dosyć tak samo jak każdy, który się z tym boryka, z takim gównem co ja. Siedzę w tym gównie po uszy. Z tego nie wyjdę. Stop, nie, nie, nie z takim podejściem to nigdy nie będzie lepiej  gadajcie sobie tak ile dusza wasza zapragnie, a ja i tak spokojnie odpowiem -No trudno, najwidoczniej ja już nie chcę, żeby było lepiej.
Jestem wykończona.

Waga jakoś specjalnie do góry nie leci. Niedobrze mi jest. Może dlatego, że sporo potrafię wymiotować w samotności? Nie wiem… Znaczy się, wiem, ale nie chcę wiedzieć – NIC.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pozwól mi…

28 paź

Kiedy zgasną światła dam Ci to co chcesz,
ale pozwól mi zapomnieć.
Daj mi jednego, ostatniego papierosa, to boli, ale
dam
Ci czego chcesz.
Gaszę światła i chcę zapomnieć.
To miłość, może pewnego dnia…

Umrzyj księżniczko.

Już za późno. A gdy zadzwonisz znów, dam Ci to czego chcesz, tylko daj mi to czego 
potrzebuję. I pozwól mi zapomnieć, gdy zostanę sama.
Kiedy gasisz światła, gasną też moje oczy.

Ciemność obejmuje mnie i zapalam ostatniego papierosa. Zapomnieć chcę.

Kim jestem? To jest miłość, może pewnego dnia… Czy to jest prawda?
Więc proszę zgaś światła. Księżyc przyświeca drogę, a ja jak pijana
zgadzam się na to co chcesz.
Ale w samotności chcę zapomnieć.

Może pewnego dnia. Zamilcz! Gasną światła.
Tego nie da się już zmienić.
Następnego dnia będę żałować, więc zgaś wszystkie światła.

A, gdy znów będzie jasno – Zamilcz! Dałam Ci to co chciałeś.
Wciąż chcę zapomnieć, już za późno.
Nie wiem kim jestem, pragnę teraz zostać sama.
Zgaszę światła sama i zapomnę.

Pozwól mi zapomnieć o tym mroku.
Zapalam ostatniego papierosa.
Już za późno na jutro.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Leci..

25 paź

..krew. Ręce całe we krwi.
Ubrania.
Łóżko. 
Podłoga.
Wokół krew.

Krew. Wypływa. Wysycham, słabnę, tracę ją.

Nie było zbyt dobrze. Chciałam się zabić. Bardzo chciałam. Chciałam się wykrwawić. Chciałam krwawić  i czekać na pociąg na torach, albo skoczyć pod samochód. I krwawić, wykrwawić się, osłabnąć.
Zapaliłam, zaczęłam się uspokajać, ale wciąż chciałam odejść. Zaczęłam za dużo myśleć, o bliskich. Za dużo myśleć.
Czułam się coraz słabiej. Wybiegłam wcześniej z domu w krótkiej bluzeczce. Było zimno, ale miałam to gdzieś. I słabłam. 
Przez myśli o nich… o osobach, które kocham wróciłam. Krew była zatamowana, przez mojego chłopaka.
Przez niego dostałam ataku. I potem on musiał mnie ratować. Leżałam i było mi słabo. A bandaż nasiąkał krwią.

ರ_ರ

„Nie mam już sił, chcę się zabić. Nie zdziw się jak pewnego dnia się zabiję”
-Co Ty straszysz mnie?!

 

Tak! Kurwa tak, straszę! Tylko to potrafię. Straszyć. Gorzej jak pewnego dnia to nie będzie straszenie, a wszyscy będą zdziwieni. ~(˘▾˘~)

 

Noc niedziela/poniedziałek.
W poniedziałek zostałam sama. Bolało, ciągnęła skóra, nie widziałam tego, krew wszystko zasłoniła tamtej nocy. Musiałam sama zmienić opatrunek, bolało, bandaż przykleił się do środka ran, cały zakrwawiony. 
Czuję się jak kaleka z tą ręką, jest blisko nadgarstka, trzy otwarte rany, ale nic mi nie jest.. Stety i niestety. Jeszcze wczoraj źle się czułam, trzęsłam się cały dzień, było mi dziwnie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

20 paź

Nie jest dobrze. Mam dosyć. Naprawdę. 

Jutro terapia. Nie chcę. Już nie chcę  tam chodzić. Ale przynajmniej wyjdę z domu. Nieeee chceeee mi sieeee.
A co mi się chce? Nic.
Chłopaka nie ma. Może to i lepiej. Potrzebuję samotności, szczególnie teraz. Od czasu do czasu…
Z jedzeniem było dziś w miarę ok. Staram się jeść śniadanie, i na śniadanie to tak średnio mi wychodzi, ale potem jem normalnie jakąś drożdżówkę. Potem jadłam wafelka. Obiad. Serek waniliowy homogenizowany, kawałek bułek słodkich z jabłkiem 1/2 i kawałek z budyniem. Potem kolacja. Życie mocno. Oczywiście były przechadzki do toalety, ale tego oczywiście nie wliczam do tego co jadłam, bo to właściwie wróciło.

Godzinę temu wzięłam 5 diph’ów. Może mnie zmuli może nie. Powinno, bo w sumie dziś cały dzień chce mi się spać, aż przespałam się półtorej godzinki, a i tak o 16:30 jak się obudziłam to ledwo wstałam.
Nie wiem co mam robić ze sobą, tak bardzo bym chciała zniknąć… Już powoli chce mi się spać. A, jeszcze jedną tabletkę miałam wziąć. Jak teraz jem to muszę łykać wieczorem tabletki na zgagę, zapobiegam temu co może być. Na początku takiego jedzenia, jak w tym roku za pierwszym razem przy takim staraniu się przytyć to miałam ciągle wieczorem, nie chcę, żeby i teraz to się powtarzało.
Sprytna ja  (▀̿Ĺ̯▀̿ ̿)

Kurcze, mam sprawdzić od godziny pociąg, a jeszcze tego nie zrobiłam xD

Dobranoc.

~45

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wyciszenie.

19 paź

Mój sen dzisiaj był zajedwabisty ( ͡° ͜ʖ ͡°)

»Poszłam na wizytę do mojego psychiatry. Cośtam cośtam, nie wiem co się konkretnie działo, o czym była rozmowa, i wynikły jakieś śmieszki. W pewnym momencie mnie pocałował (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง [ogólnie jest przystojny, takie wiecie ''ciasteczko'' (☞゚ヮ゚)☞ ☜(゚ヮ゚☜) ].
Ja takie trochę wtf, ale wewnętrznie miałam bekę z tego. Nagle coś strzelił, że co on zrobił, że jak się jego żony (tak liczba mnoga) dowiedzą, to będzie bardzo źle. Zdziwiłam się, że ma więcej niż jedną żonę, LOL? No ale cóż.. 
W końcu się spytałam ”co Ty, brałeś coś?‚, ”-tak’ . Mój psychiatra naćpany xD
ǃDodam, że w śnie akurat była sytuacja, że nie miałam chłopaka, więc nie było snu o zdradzie lel 乁( ゚ ³ ゚)ㄏ

Wczoraj zrobiłam sobie, że tak powiem mini świętowanko. Właśnie od wczoraj już normalnie jem. Nie wiem co do końca się stało, ale tak czy inaczej robię to przede wszystkim dla mojego chłopaka, i dla Kropeczki. Dodatkowo nie chcę, żeby mój men pokazał się z taką pokraką, wychudzoną, z wystającymi kośćmi wszędzie na imprezie za miesiąc, na którą mnie zabiera. Sukienka żadna nie wejdzie, a jak już wejdzie nogi-patyczki niezbyt ciekawie wyglądają. I jeszcze ten brak siły, brak sił, żeby chodzić, albo nawet oddychać :<
Na to swoje świętowanko kupiłam sobie dwa piwka i somersby, do tego chipsy. Somersby o smaku kwiatu bzu i limonki, według mnie to najlepszy smak, i jeszcze żurawinowy. Za jabłkowym nie przepadam, ale właściwie innych smaków u mnie nie ma. Tak więc wczoraj zasnęłam spokojnie.

Z jedzeniem? Nie jest źle, wiem, że mam mało czasu. Do przedwczoraj od 1 września schudłam 11kg. Chudnąć to ja umiem, gorzej z moim tyciem, bo… bo jestem zła xD Nie no, anoreksja bulimiczna to bulimiczna. Gdy wycisza się anoreksja to wiadomo co zostaje.. żałosna jestem, no ale cóż, zdarza się 乁( ゚ ³ ゚)ㄏ
Teraz naprawdę się staram. Cały czas w sumie się starałam, ale i tak to było takie staranie się niepraktyczne, bo i tak chciałam tylko schudnąć. 

Nie jest łatwo. Ale na obecny moment rezygnuje z DXM.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

21:58

17 paź

Nie chcę myśleć. 

Nie chcę z nikim pisać.

Nie chcę z nikim rozmawiać.

Nienawidzę siebie. Chcę odejść.

Pozwólcie mi kurwa odejść. Zniknąć.

Wzięłam 2-giego klona, pierwszego wrzuciłam jakieś 40 minut temu. Wzięłam następnego, bo zaraz zacznę płakać, i będę sobie tak płakać, aż wypłaczę wszystkie łzy. 

Nie chcę już dłużej tego znosić! Po prostu nie mam siły. Nie mam kurwa mać siły tego dłużej znosić. I wiem, że niedługo to skończę.
Będę wtedy naprawdę szczęśliwa, gdy będę mogła to wszystko skończyć. Nienawidzę siebie. Nie wiem co ze mną nie tak, nie wiem co się ze mną stało. Chciałam jedynie czuć się normalnie. Nigdy. NIGDY. Przestanę być prawdziwa.

~Jest już za późno

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

17.10.2016

17 paź

Okropna noc…
Nie dość, że bezsenność to do tego same koszmary jak już udało mi się zasnąć.

Zasnęłam dopiero po 3⁰⁰, na jakieś 20 minut, po czym obudziłam się ze zjebanego snu przestraszona. Otworzyłam oczy, spojrzałam w przestrzeń w stronę drzwi i pytam zdygana ”Co?!”. Pytałam się jakiejś postaci. Myślałam, że to mój ojciec, bo miała taką posturę, ale czułam, że to nie on, że to jest COŚ. Nie wiedziałam co się dzieje, czułam obecność CZEGOŚ, czegoś dziwnego. Płakałam ze strachu.

Potem dopiero o 5⁰⁰ znów zasnęłam. Miałam ciągle koszmary. Po jakiejś pół godzinie obudziłam się, znowu przestraszona, a w prawo od drzwi zobaczyłam przy ścianie kobietopodobnecoś w koszuli w kratkę. Robiło to coś dziwne ruchy, jakby się telepało. Trochę przypominało to padaczkę na stojąco. Znowu czułam tą samą obecność. Zamknęłam oczy, znowu łzy leciały ze strachu, spojrzałam jeszcze raz – to COŚ dalej tam było. Myślałam, że nie wytrzymam tej nocy. Bałam się dalej spać, ale do 7ᶾ⁰ przysypiałam niespokojnym snem co chwilę się budząc, ale już bez większych ekscesów.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

17 paź

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS