RSS
 

Archiwum - Maj, 2014

21 maj

Aż szkoda pisać o dzisiejszym dniu. Rano jogurt, potem sałatka – pomidor, kukurydza, groszek, ogórek, marchewka, pomidor, jogurt.

I się zaczęło… 1/2 pudełka lodów – zwymiotowałam, pudełko ciasteczek … kebab – zwymiotowałam. I kompletnie nie mam siły już na to, że muszę to robić, że ciągle chce jeść, że nie mogę tego wszystkiego znieść, mam już dosyć. Chciałabym to skończyć, przestać jeść cokolwiek, mieć spokój, na zawsze. I co z tego kurwa, że rzygam skoro i tak i tak nie schudnę, na cholerę to robię. Jestem pierdolnięta i to w chuj mocno.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

20.05.

20 maj

Na śniadanie tradycyjnie jogurt, dodałam 3 łyżeczki otrębów pszennych, wypiłam hoop cole light 1l, na obiad zjadłam jajecznice – 2 jajka + 1/2 pomidora, trochę wylądowało w toalecie. Nie bardzo mi się dzisiaj coś chciało, i jakoś opadłam z sił, a poza tym pojechałam do ortodonty, założyli mi aparat, a wybrałam fioletowe gumki. Kiedyś nosiłam taki nie stały aparat (6 lat) i potem przyzwyczajona do niego byłam i ciężko było bez niego, a teraz znowu mam na zębach aparat, co prawda inny, ale od razu lepiej się czuje, chociaż niektóre wyrzeczenia mi przeszkadzają – nic twardego, żadnej gumy, żadnych żelków, żadnych słodyczy. I tak pewnie niektóre z nich będę naginała, ale trudno. Byłam dzisiaj na spacerze i właściwie przed chwilą kawałek drogi przebiegłam/przeszłam szybkim marszem. Boję się dzisiejszego ważenia, strasznie mało chudnę niestety i trochę mi z tym źle, ale ważne, że wgl cokolwiek chudnę, nawet jakieś 2 gramy. A i wypiłam jeszcze herbatkę przeczyszczającą i właściwie to wszystko. Jakoś leniwie minął mi dziś dzień, jeszcze muszę po podpisywać trochę papierów na co nie mam ochoty i jutro nie będzie mnie w szkole, z przyjaciółką jadę zobaczyć różne rzeczy. Chociaż i tyle dobre.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Naparstek motywacji.

19 maj

         Zjadłam dzisiaj właściwie niedużo. A natomiast rano jogurt naturalny z otrębami pszennymi, na obiad ryba na parze z 3 łyżeczkami jogurtu, marchewką i ogórkiem kiszonym, z czego trochę wylądowało w toalecie. Wypiłam jeszcze 1,5 coli, herbaty, wodę, i żułam płatek gumy owocowej.
Źle jest ze mną, bardzo źle. Chociaż zdobyłam ciut ciut motywacji i wróciłam dziś ze szkoły na piechotę (ok. 5km) i poskakałam na trampolinie.
A o tyle źle, że ciągle wymiotuje, nawet niczym. 

 

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

.-.

18 maj

Odzyskałam wagę, pod warunkiem, że raz na tydzień będę mówiła ile ważę… nie mogę mówić prawdy.
A co jeśli mnie sprawdzą? Chuj z tym.

Zważyłam się, i wkurwiłam. Oczywiście zapalić nie miałam jak.
Więc, sięgnęłam dna, wypiłam szklankę wody, bo nie miałam czym wymiotować,
i zwymiotowałam wodę z kwasem żołądkowym, zajebiście, ja naprawdę jestem nienormalna.
I nie potrafię inaczej, muszę to zrobić bo inaczej oszaleję, albo będę miała napad, czego naprawdę nie chcę.

lesnie-niebo
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kłamstwa

18 maj

Wpis nie pamiętam z którego dnia, ale już stary.

„Rzygam już odchudzaniem. Wszędzie reklamy jak schudnąć, wszędzie ten temat.
Po dwóch dniach siedzenia przed telewizorem i komputerem ciągle bez przerwy coś jedząc i tyjąc wreszcie podniosłam się. Ledwo, ale się podniosłam z fotela. Wreszcie się umyłam, przebrałam, wstępnie ogarnęłam. W głowie świtały coraz to mocniejsze myśli samobójcze. Wypełniał mnie bezsens, i pustka.
Gdy ciepła woda spływała po całym moim ciele, pojawiło się kilka ciekawych myśli. Pewne rzeczy trzeba zakończyć. Trzeba dorosnąć. A co jeśli coś mi na to nie pozwala? Mam wiele pytań, zero odpowiedzi. Pogrążona w ciężkiej depresji nie widzę przyszłości, nie mam planów, marzeń, jakichkolwiek celów, są tylko rozmyślania o perfekcyjnej śmierci.”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sny

18 maj

Wieczorem, wczoraj, niedobrze mi było, jakbym miała zwymiotować tylko, że nie miałam czym.
I znowu mi się śniło, że jem. Jadłam wszystko, czekoladę, kiełbasę, ryż biały, żółty… A potem resztę snu
starałam się i wymiotowałam, cudowne prawda? To przez to wczorajsze wymiotowanie. Dzisiaj nie będę 
miała napadu, nie mogę, nie pozwolę sobie na to. Za chwilę wypiję kawę, to już na pewno do obiadu nic nie zjem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lekkie potknięcie.

17 maj

Dzisiaj jest dziwny i niefajny dla mnie dzień. Cały czas miałam ochotę się nawpierdalać i właściwie tak się stało.
Na śniadanie zjadłam jogurt z otrębami, dalej nie pamiętam, ale chyba za chwile zjadłam drugi, i zjadłam truskawkową jogobellę, potem zrobiłam placki i najadłam się ich z jogurtem z otrębami, potem te placki – ile mogłam – zwymiotowałam, i na obiad zjadłam dorsza na parze z marchewką, i jeszcze piję Cole light. Chciałabym móc się zważyć, i tak i tak w końcu nie wytrzymam i będę miała napad, szczególnie, że w poniedziałek szkoła. Ale w miarę możliwości podczas napadów postaram się jeść same jogurty, jak coś będzie lepiej zwymiotować, i wgl. jogurty dobrze działają na mój metabolizm. Ciężko mi z tym, że bulimia zawładnęła mną, coraz częściej płaczę głównie z tego powodu, ale również i z innych. To przykre, że byle błahostka powoduje u mnie stan depresyjny.

lasy

Pomału już się poddaję, ale nie na zawsze, na chwilę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Waga (!)

16 maj

Brak mojej wagi doprowadza mnie do szału. Potrzebuje jej, nie wiem dlaczego tak jest, po prostu muszę się zważyć, muszę zobaczyć czy tyję czy chudnę, muszę to widzieć, muszę. Ogarnia mnie rozpacz, jakbym była uzależniona od niej. Dziwne to jest, ale prawdziwe. Pytam ciągle ojca gdzie ją schował, prosze by mi ją oddał… ale on tylko ją da pod pewnymi warunkami, na które nie jestem w stanie się zgodzić. On mi nie chce powiedzieć gdzie jest, ogarnia mnie wtedy złość, rozpacz i niepokój. Dzisiaj już zaczęłam wypisywać do koleżanek czy nie mają jakiejś wagi na zbyciu, jak idiotka… Już przemyślałam sprawę szantażu, jak nie wytrzymam tak zrobię, bo mam dosyć tego wszystkiego, potrzebuję tej wagi, jak ją odzyskam będę jej pilnowała. A co do tego szantażu, po prostu przestanę jeść póki mi nie dadzą tej wagi, boję się tego zrobić, ale chyba nie będę miała innego wyjścia skoro po dobroci nie chcą mi jej oddać. Nie potrafię tak dłużej tylko siedzieć i jeść, nie chce jeść ale jakbym była uzależniona od jedzenia. Nie mam ochoty, ale muszę. Nie chcę. Nie podoba mi się to, chciałabym to zmienić.

Załatwiłam sobie dzisiaj fajki, chuj, że mnie dziewczyny jebane oszukały i zabrały z 3, ale coś za coś, sama bym sobie nie kupiła. A co do jedzenia zjadłam jogurt z otrębami owsianymi i jajko sadzone z pomidorem. Raczej nie dużo, ale do dupy jest to, że nie mogę się zważyć.
I na cholerę to wszystko robię… chociaż może żyć mi się trochę zechce? W tamtym roku jak już schudłam zaczęłam zauważać cudowne momenty w życiu, chociaż krótkie momenty. Tym razem może też tak być, ale muszę się ogarnąć.

 

chmury
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

15 maj

Dzisiaj na biologi pani dyktowała jakieś tematy na prezentację o uzależnieniach. Kolega powiedział, że można się uzależnić od cięcia, i przeraża mnie jedno, jak bardzo ludzie nie mogą tego zrozumieć, wiem, że tego nie da się zrozumieć, jak tak można? po co? Pani spytała jak to możliwe, a kolega odpowiedział, że trzeba mieć nasrane w głowie. Wtedy to mnie zabolało. Ja to ogarniam, że nikt tego nigdy nie zrozumie, sama tego nie rozumiałam, to było dla mnie idiotyczne, aż do momentu, gdy sama to zrobiłam. Tego po prostu nie da się wytłumaczyć dlaczego tak się robi, to wszystko nie jest proste. Właściwie na początku odreagowywałam cięciami stres, zdenerwowanie, i chciałam też zwrócić uwagę innych, że potrzebuje pomocy… teraz tylko złość, stres i strach wywołują u mnie chęć zrobienia tego. Nie chce by ktoś o tym wiedział, by ktoś to widział… Raczej już nigdy nie będę się czuła latem normalnie i swobodnie, bo jak to wszystko ukryć gdy jest upał? Właściwie niemożliwe. W tamtym roku wakacje przesiedziałam w bluzie, w kurtce dżinsowej, albo bardzo ostrożnie w krótkiej bluzce, jak jeszcze nie było tak wielu blizn, ukrywałam wszystko. Teraz nie da się tak. Bardzo żałuje, że to wszystko się stało, że kiedykolwiek to zaczęłam… chociaż racja, trzeba mieć nasrane w głowie, żeby się ciąć.

Znowu wymiotowałam, zjadłam właściwie niewiele, jogurt z otrębami i 1/2 smażonego kabaczka, też dodałam trochę otrębów. I piję Cole light. Na ćwiczenia nie mam siły, a WF nie mam, przez indywidualne nauczanie. Dziś mogłam mieć, ale oczywiście nikt mnie nie powiadomił, że nie mam dziś zajęć i nie ma jednej pani, i zmarnowałam taką szansę… 

ciecie-reka

 

Płacz.
Krzyk.
Bezsilność.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pogrążenie

14 maj

Wchodzę w to coraz głębiej, i jestem pewna w 100%, że będę tego wszystkiego żałowała, wszystkiego co robię. Właściwie już żałuję.
Nie panuje nad tym, nie panuje nad niczym. Kiedyś panowałam chociaż nad jedzeniem, teraz nad niczym, i ciężko mi z tym.

          W szkole było jak zawsze, źle. Złe samopoczucie wróciło, wszystko wróciło… co się dzieje? Strasznie się wszystkim stresuje, i wszystkiego się boję, chociaż tak naprawdę wychodzi na to, że mam na wszystko wyjebane, przynajmniej na zewnątrz, a w środku mnie to rozwala.
          Rano zjadłam jogurt z otrębami, po powrocie do domu zjadłam rybę z puszki, znowu jogurt naturalny z otrębami i jogurt 7 zbóż, i jeszcze trochę groszków czekoladowych, i na pewno coś o czym zapomniałam. Nie chce mi się tego liczyć, przy mojej wadze i tak to nic nie zmieni.
Myślałam, byłam pewna, że to mama mi zabrała wagę, a ona wypiera się tego i podobno tata mi ją schował, musi mi ją oddać.
          Wczoraj jeszcze moja ręka tak tragicznie nie wyglądała, przynajmniej mi się tak wydawało, dziś wygląda to okropnie.
I znowu wymiotowałam, robię to ciągle, i nie mogę przestać, chociaż wiem, że to nic nie da, tylko jeszcze bardziej mnie zniszczy. Wraca ONA?
Boję się, że wróci… I znowu zaczęłam palić, już tego żałuje, ale to jedyne co na chwile daje mi spokój od tego wszystkiego. 
          Coraz częściej płaczę, coraz częściej mam dosyć, dochodzą myśli samobójcze, coraz częściej. Ja tego nie chce, nienawidzę tego, nienawidzę siebie. Nie mogę się uczyć, nie mogę się skupić, jestem wiecznie zmęczona. I nikt nigdy nie zrozumie co czuję, dlatego to jest jeszcze straszniejsze. Smutne to wszystko, dlaczego się do tego doprowadziłam? Milionowy raz zadaje sobie to pytanie. Najzwyczajniej jestem idiotką.

szara-droga

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS