RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2013

Rozdarcie.

10 wrz

Pali mnie żołądek. Dlaczego? 
Już w szkole zaczęło się coś dziać, miałam ochote wyjść i zwymiotować wszystkie emocje, wszystko co jest we mnie, wszystko co mi siedzi w głowie, wszystkie myśli.
W domu zrobiłam sobie bardzo mało owsianki z jogurtem 1/2 banana i kilkoma owocami jeżyny, maliny, winogrono. Zjadłam. Było mi za mało.
Zrobiłam sobie drugą porcję trochę mniejszą, same płatki i jogurt. Wkurwiona byłam na siebie, że jeszcze to zjadłam. Wypiłam rumianek. Poszłam do łazienki i zaczęło się zwracanie. Chciałam się pozbyć z siebie jedzenia, myśli, bólu i cierpienia. 
Cały czas źle się czuję, zmęczenie, niewyspanie, bół głowy, brak siły. W takiej sytuacji po prostu nie jestem w stanie sie uczyć. Jedyne co mogłam to płakać, i wciąż chce. Jestem zła na siebie, wkurwiona i mam dosyć swojej ohydnej twarzy, swojego ohydnego ciała. 

Potrzebuje kogoś. Potrzebuje pomocy, ale jej nie chce. Nie ja tu rządzę, jestem bezsilna, dlaczego nikt nie jest w stanie poczuć tego co ja czuje, nikt nie jest w stanie zrozumieć jak mi ciężko jak mi źle chociaż pozornie jestem i powinnam być szczęśliwa, wszystko u mnie wygląda, że musi być okej. Ale nikt nie wie co się dzieje w mojej głowie.

~Pierwsze ślady po zębach na dłoni.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kurwa.

09 wrz

Ja nie chce. Usprawiedliwiam się tym, że nie mam siły. Bo chyba jej nie mam. Psychicznej, fizycznej.
Nic mi nie wchodzi do głowy. Myślę o jednym, cały czas. Cały czas. Każda myśl jest związana, albo i tak i tak kończy się na temacie odchudzania, i wyglądu. Jak na kogoś patrzę, pierwsza myśl, osoba ładna czy brzydka, ładniejsza ode mnie czy brzydsza. Oczywiście, że ładniejsza. Grubsza, czy chudsza. Oczywiście, że chudsza. Ręce, nogi, twarz – tu, tam, widze, tłuszcz, ma go za dużo, ale co z tego. Ja też mam za dużo, wszędzie. Jestem gruba, jestem otyła. Jestem nie do końca szczęśliwa. Nie mogę zająć się rozmową, lekcją. Nie mogę się skupić. Bo jest ta jedna wielka myśl, która mnie wykańcza, w której się pogrążam. Obsesja coraz bardziej się ujawnia, ona była, jest i będzie. Czasem większa, teraz większa.
Wieczorne ważenie dziś to 54,3 (tak samo jak wczorajsze ranne i wieczorne). Ale dziś nie wymiotowałam. Za to przejechałam 10 km rowerem.
Zjadłam garść jeżyn, 1/2 jabłka i małe jabłko. Wypiłam dużo herbaty, 5-6 szklanek. Niestety w każdej po 2 łyżeczki cukru, to było bezmyślne. Opakowanie miętowych gum. Przytyłam od tego? Będę przez to gruba?

Wczoraj położyłam się wcześnie spać. O 22. Pobudka 6. Nie obudziłam się, ledwo wstałam 40 minut za późno. Nocą się budziłam. O 1:30, 0 2:40, o 4:00 i o 4:30. Łapią mnie koszmary, znowu. Jadłam lody, mega kaloryczne. Lody Lody Lody. Kurwa. 

Nawet pewnie nie widać, że schudłam. 8 kg? Nie wierze. Tak mało. Potrzebuje więcej, o wiele więcej. Chce mi się płakać, przy ludziach, czasem. Nie mam na to SIŁY.  

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

15:40

07 wrz

Wczoraj nocowałam u kuzynki, zjadłam 2x kiri (2x 50kcal),
paczkę gum, i Nestea light (30kcal), rano była  filiżanka kawy. Nic więcej nie pamiętam.
Po tym czułam się jakbym sporo przytyła, że zjadłam za dużo, czyli już mi obsesja zaczyna sie ujawniać.
Ale przynajmniej nie wymiotowałam. 

Wróciłam, około 4 km, piechotą. Zjadłam owsiankę z jogurtem naturalnym (200g) 1/2 banana i troche nie całe jabłko do tego.
Potem poszłam to zwracać, no i troche zwróciłam, jak zwykle nie wszystko. Wciąż czuje sie, jakbym utyła. Okaże sie na wieczornym
ważeniu. A na razie planuje jeszcze iść wieczorem na spacer.
Wypiłam też szklankę Nestea light (250ml-5kcal), za chwile wypije drugą. Trochę głowa mnie boli i sama nie wiem co sie dzieje, nie jest tak najgorzej, ale nie powiem, że jest dobrze.  

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bulimia…

05 wrz

… czy to teraz zmierza w tą stronę? Kolejny dzień pod rząd wymiotowałam. Oczywiście nie zwracam wszystkiego, tylko troche. Bo dziś zjadłam owsiankę z 500g jogurtu naturalnego z bananem i 1/2 jabłka – wiem, że dużo, ale żeby schudnąć skuteczniej musze tyle jeść. Jestem za gruba, za gruba, kurwa, jestem za gruba. Nie moge tego znieść.

Wieczorne ważenie wyszło ok. Ranne 54.9, wieczorne 55.3 .
Myślałam, żeby może nie spać dziś, ale przypomniało mi się, że muszę, jeśli chcę schudnąć.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

04 wrz

 

Dzisiaj jest świetnie, teraz. Pomimo, że rano zobaczyłam 55,6 kg. Na wieczór później sprawdzę wagę. Rano tragicznie, w szkole źle itd. Po szkole byłam u koleżanki, zamówiła sobie pizze.
„-[...] weź kawałek, no bierz… tylko kawałek
- Nie, ja nie jem takich rzeczy
- Bierz…”

Oczywiście, że nie wzięłam, jedyne na co miałam ochotę to lody. Potem do siostry ciotecznej. Tam wzięłam kostkę kiri, i wypiłam nestea light 1,5 l jakieś 30 kcal. W domu dosłownie trochę lodów śmietankowo śmietankowych, które miałam zwymiotować potem. Ale było ich mało, więc żeby je zwrócić musiałabym natychmiast po zjedzeniu, a tak to sie rozpuściły i jak poszłam to robić, niewiele wyszło. Przynajmniej się świetnie czuje. Do 18 byłam poza domem i jest okej.  Teraz zjadłam paczke gum, eh nie moge sie powstrzymać przed tym, no trudno. I tak wydaje mi się, że wcale tak dużo nie zjadłam, a te lody to takie święto. Jutro 2x WF to nadrobie.

Z ang. 60 słówek na jutroo? Pierdolę.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

03 wrz

Długo nie pisałam, ale jakoś nie miałam na to większych chęci, czasu, albo po prostu nie miałam dostępu do laptopa.

Po powrocie, odkąd jestem w domu jadam dziennie tylko owsianke z jogurtem naturalnym, albo ewentualnie owocowym, do tego jakieś owoce.
Jedno danie. Przedwczoraj zaczęłam wymiotować troche, nie z powodu wagi, ze zdenerwowania. Uspakaja to lepiej, niż cięcie. Na mnie to tak
działa. Jak już nie wytrzymywałam, to szłam gdzieś i zwracałam, a ju w domu byłam szczęśliwą oazą spokoju. Wczoraj też się to powtórzyło.
Dzisiaj oprócz owsianki, zjadłam małego ziemniaka, skoro i tak miałam zamiar iść wymiotować. Poszłam, nie mogłam nic. Jakbym pustką wymiotowała, nie
mogłam się tak męczyć już. Wróciłam do domu, stanęłam na wage. 56,6 , rano było 55,6. A 56,6 nie ważyłam już od kilku dni. Załamałam się. Zjadłam połowę małego jabłka i poszłam wymiotować. Zwymiotowałam jabłko, dalej nie mogłam nic, nie wiem czemu. Łzy leciały same, automatycznie, od robienia tego. Nie miałam siły.
Wróciłam do domu, gardło mnie drapało, jakby paliło się, wypiłam rumianek, nie pomogło. Już się teraz nie zważe, zapisałam w kalendarzu że wieczorem 56,6 i chuj.
Zapisuję wagę z rana i z wieczora, tak jak kiedyś. Przecież zawsze 56,6 to nie 63 kg.

Już jestem cała w stresie, szkołą, chociaż niby mam wyjebane. To dodatkowo wykańcza. Już musze sie teraz uczyć jakiś słówek z ang. ale szczerze nie chce mi sie, bo po prostu nie mam na to siły. Głowa mnie boli, katar mam, i jestem okropnie zmęczona. Jutro pojadę rowerem, to zajade potem do kuzynki, bo nie mam ochoty siedzieć w domu.

Jednym słowem, jest źle.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS