RSS
 

Archiwum - Maj, 2013

Drzewo

30 maj

Chujowe życie… ale nie potrafię żyć już inaczej. Zasiałam, albo ktoś to zrobił, w mojej głowie ziarnko, z przekonaniem o chudości… zostanie już na zawsze. Teraz rośnie, rośnie coraz wyższe, większe, potężniejsze drzewo. I popatrz, nawet jeśli uda mi się ściąć to drzewo, to i tak pozostanie pień… Nawet jeśli spali się pień w gorącym płomieniu pozostanie popiół.. cokolwiek się z tym nie stanie, i tak na zawsze pozostanie to we mnie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wszystko się rozpada – już nigdy nie będzie dobrze.

22 maj

Dzisiaj już wszyscy chyba zdążyli mnie wkurzyć, no oprócz jednej osoby. Coraz bardziej to jest, jest… trudniejsze.
Teraz to już nie tylko dążenia do własnego ideału, do tego by czuć się dobrze, ze sobą, z otoczeniem, z wszystkim, teraz zmieniło
się to w niezdrową rywalizacje, patrzenie na każdą osobę, czy jest chudsza, grubsza, ładniejsza, brzydsza… to mnie wyniszcza całkowicie, nie potrafię z tym dobrze funkcjonować, już wcale nie potrafię normalnie funkcjonować, chciałabym po prostu zniknąć, znaleźć się w innym miejscu, z dala od tego szumu w głowie, od tych wszystkich pojebanych myśli, które nie dają mi normalnie żyć, nie dają być sobą.
Całkowicie się zmieniłam, prawie że nie do poznania, chociaż nigdy nie byłam sobą, i jak widać nigdy nie będę. Chciałabym usiąść gdzieś wokół drzew, z dala od miast, domów, samochodów, ludzi… jedynie przytulić się do kogoś i zapomnieć kim jestem, zapomnieć o wszystkim co przeszłam i co jeszcze przejdę, bo nie widzę w tym końca…

Wiem, to nie dużo, ale za każdym razem całą sobą wypieram tą myśl, i wchodzi, że nie powinnam, że za dużo, że, że to nie zdrowo….
Wystarczył dziś kubek zimnej herbaty, żeby rozbolał mnie brzuch, czułam się pełna, za pełna. Widać jak wszystko sie zawala. Ja.. rozpadam się na małe kawałeczki, powoli.

Dziś aż:
- starte niewielkie Jabłko
-  mniej niż 1/2 buteleczki wody
- jajecznica, 2 niewielkie jajka, na  maśle ze szczypiorkiem
i oczywiście
- herbata, w kubku, dużo kostek lodu, dużo cytryny, 2.5 łyżeczki cukru

 

Patrzę na kalendarz, i chce mi sie płakać… jak to wszystko się zaczęło, tak niewinnie, z przekonaniem, że nigdy PRZENIGDY w coś takiego się nie wplącze, bo jest to niemożliwe, eh.. a jednak. Jestem tak głupia, że po prostu nie da się tego wyrazić  żaden sposób.

Faktycznie, były dość tragiczne momenty, nie tyle co przestawałam jeść, a tyle, że już byłam bliska zwracania jedzenia, prawie to zrobiłam.
To jest takie poważne, że aż śmieszne, każdy uznałby to wszystko za śmieszne.

Smutek i złość jednocześnie mnie rozwala w środku, nie moge rysować, nie potrafię, nie potrafię nic narysować, nic napisać, nie moge tego znieść.

Myślę o czymś dobrym do jedzenia, to pomaga, to jest fajne… kanapka z szynką, z serem, z pomidorem, z ketchupem… jeju, zapiakanki….
Heh, kogel-mogel, mniaam. Nutella, ale nie moge, nie dam rady, ciężko by mi było. Fajnie byłoby zostać złodziejem, ukradłam dzisiaj coś, komuś, kiedyś, dziwne jest uczucie potem, ale… da się to znieść. Byłam ciekawa jak to jest, teraz wiem. Oczywiście nie polecam, chociaż, chociaż może każdemu by się przydało chociaż przez chwile takie uczucie, jest cudowne – dla mnie – cudowne i przerażające, sprawiające strach przechodzący przez moment przez  całe ciało.

 

Poszłam, jak to ostatnio, dość wcześnie spać.. ale i tak obudziłam się o 3, no może kilka minut po. Później wstałam o 5, zjadłam śniadanko i poszłam spać, o 6.12 wstałam i 6.30 rowerkiem zakręcać do szkoły… Na razie wolałabym nie stawać na wadze, nie chce teraz tego stracić, a wiem, że bym sie i tak załamała tylko.
Codziennie około 9.5 km, znaczy nie codziennie – 5 dni w tygodniu… może nie coś wielkiego, ale zawsze coś. Tylko i tak jestem wykończona, ledwo daje radę, jednakże najgorszy wf, po chwili biegania już tak jestem wyczerpana jakbym normalnie biegała bez przerwy szybko przez 10 minut. Tak wiem, nienormalne.
Oczywiście nikt mnie nie rozumie, i raczej nie ma jak, bo nikt nic nie wie, i wolę żeby tak zostało. Nie mogłabym żyć z przekonaniem, że ktoś o tym wie.
Psycholog? – Takie pierdolenia jakiegoś ludzika nie pomogą, nigdy nie pomogły i tak zawsze będzie, jak sama nie mogę sobie poradzić to nikt mi nie pomoże, taka chujowa prawda niestety. 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Madżeheren.

21 maj

Mam fajny bardzo tuczący przepis na Gofry. Wychodzą delikatne i bardzo pysze, a zarazem posiadające mnóstwo kcal, na co oczywiście nie mogę sobie pozwolić.

Gofry
2-3 jajka
2 szklanki mleka
2 szklanki mąki
2 łyżeczki cukru waniliowego
łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżeczki cukru
1/2 szkl. oleju 

Wychodzą na prawdę cudowne, z cukrem pudrem, z bitą śmietaną, z owocami, z nutellą, z lodami… ehh dobrze tak czasem pomarzyć.

 

Od niedawna już jestem na diecie, ciągle mam depresje… Dzisiaj troche lepiej mi jakoś pomimo, że wciąż jestem gruba jak WIELORYB.
Poszłam wcześniej spać, jakoś tak po 22, przed 23 oczywiście problem z zaśnięciem, ale tak każdej nocy, ciągle jestem zmęczona 24h na dobę.
Wstałam o 5, pograłam na komórce i zdrzemnęłam się jeszcze 20 minut do 6.12 gdzie oczywiście wstałam, na śniadanko mały jogurt jogobella
brzoskwiniowa. W szkole, oczywiście ledwo dałam radę, a poza tym wypiłam 1/2 buteleczki wody. W domu zjadłam banana, łyżeczkę nutelli
i poszłam spać, chociaż dziwie sie, bo spałam, ym, dużo. Następnie po pobudce wypiłam herbatę, zimną, z kostkami lodu, z dwoma łyżeczkami
cukru i dość sporą ilością cytryny. Świetna na gorące dni, i fajnie pije się słomką ; >
W szkole pouczyłam się na wolnej lekcji na świetlicy trochę pól różnych figur na matme, nie chciało mi się, ale po chwili jakoś byłam szczęśliwa,
że udaje mi się to zapamiętać. A po pobudce w domu pouczyłam się z Geografi.. mapa polityczna Europy – Państwa + stolice, nie umiem wszystkiego, ale większość
i jestem pod wrażeniem, że to zrobiłam… Heh, pełna DUMA.
Na razie sie nie waże, staram się nie liczyć dni ile jem no mniej chociaż i tak dużo, bo – wniosek z dziś:
- brzoskwiniowy jogurt jogobella
- 1/2 buteleczki wody
- banan
- łyżeczka nutelli – żeby nie rzucić się nagle na słodycze
- zimna herbata, 2x łyż. cukru, lód, cytryna
Jem jak jakiś wielki hipopotam… ale co tam, niedługo będe chuda.
Jeszcze troche, LEDWO, wytrzymam w szkole, ten tydzień, następny i 3 czerwca do 7 czerwca wycieczka 5-dniowa.
Potem w szkole troche luźniej będzie, TROCHE.
Bardzo się opuściłam z nauką, BARDZO BARDZO BARDZO, przez tą jebaną depresję, ale zdam.. tylko mama moja będzie no zła, smutna, że tak się stało.
Najbardziej mnie boli, że tak zaniedbałam Matematykę, ale kurwa nie mogłam nic robić, nadal jest ze mną źle…
Czuje jednak, że to może niedługo minie, mam nadzieję. 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS