RSS
 

Archiwum - Październik, 2012

Koniec, czy Początek?

07 paź

Wczoraj już bardzo późno, coś się we mnie przełamało. Zaczęłam beczeć jak nigdy. Zrozumiałam, że rozwaliłam sobie życie i chcę temu zapobiec. Już nie wiedziałam co mam robić. Chciałam udać się do psychologa, takie przemyślenia. Nie mogłam zasnąć, bo ciągle te głupie myśli miałam.
Rano wstałam, miałam to samo przekonanie, że muszę z tym skończyć. Obudziłam się około 7:30.

Dziś zjadłam:
Na śniadanie jogurt 330g.
Potem kakao
Później w przeciągu godziny zjadłam tabliczke czekolady
Na obiad 2 mielone, jajecznica z dwóch jajek z pomidorem, i do tego kromka chleba z delmą
Później zjadłam jeszcze fantasie.

Wiem, strasznie dużoooo!
Rano ważyłam przed jedzeniem 51,5 kg… terez 53 kg
Czyli przytyłam 1.5 kg #_#

Co ja ze sobą robię? Chciałam to skończyć, ale nie potrafię. Jak wszyscy myślałam, że mam nad tym kontrole, ale to TO ma kontrole nademną.
Wiem, że mogę zacząć wszystko od nowa, odchudzanie, niejedzenie. To jest głupie błędne koło.
Jeśli w jakikolwiek sposób możesz, to nie rób tego, nie zaczynaj tego wszystkiego.

Na jeden dzień zdjęłam swoją bransoletkę. Jutro ona znów powróci na prawy nadgarstek. Zawiśnie tak, i będzie ze mną ciągle i ciągle.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lekko, czy ciężko? Gumisie?

06 paź

Spoglądam sobie tak na brzuch i… i jest znacznie lepiej niż wcześniej, ale nadal jak siedzę występują te okropne fałdki. Stanęłam przed lustrem, i jest trochę lepiej, tylko że nie widzę postępów, w nogach… Te wielgaśnie uda nie chcą się spalić, zmniejszyć, wyparować.
Miałam taki moment, że nie czułam głodu, ale jakoś tak strasznie zachciało mi się zjeść. Oczywiście powstrzymałam się.
Przed chwilą napiłam się wody, a jak jestem głodna to przeglądam sobie stronki i obrazki pysznych dań i ciast, ciasteczek.
Wiem, nie jest to najlepszy pomysł, ale jakoś mi pomaga. Ciekawa jestem jak będzie jutro. Bo przecież stanę na swą ukochaną wagę.
Oczywiście nie może być więcej niż 51,5 kg, bo inaczej się załamię.

Gdy wyjadę do babci nie będę pisać zapewne jedynie 2 dni, chociaż możliwe też, że trzy. Ale jak wrócę od razu
napiszę raport jak było, co jadłam, co robiłam i ile ważę (po powrocie w niedzielkę)…
Potem szybko będę chciała to spalić. Mam mnóstwo czasu.

Tak sobie myślę. Jutro niedziela, powinnam się pouczyć, ale strasznie mi się nie chce. Nie mam siły, nie chce mi się, jestem leniwa.
Oby się tylko nie poddać, i muszę oczywiście przetrwać jakoś te urodziny, które są niebawem. A teram mam ogromną ochotę na żelki…

Najbardziej kocham te wisienki, ten ich smak, ta pełnia ich zapachu….

Wiśniożelki
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/b/b8/Haribo-Happy-Cola-Pack-Small.jpg/250px-Haribo-Happy-Cola-Pack-Small.jpghttp://img443.imageshack.us/img443/2699/malinki2.jpg
To co tak naprawdę kocham…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pizzaśnie

06 paź

Obudziłam się w okolicach 10… po dziwacznym śnie, nie bardzo miałam siłę wstać, wgl. byłam wyczerpana troszeczkę. Ale tak sobie myślę ‚kurcze nie mam siły tak dalej leżeć ‚ i podniosłam się. Od razu poczułam się lepiej. Dziś mam dzień świętowania, czyli dzień 6, który to wypada co trzeci. Tak więc wypiłam sobie no nie powiem, że mały kubek kawy z łyżeczką cukru i do tego trochę mleka 1,5 %.

Prawie, że ziścił się mój sen. Mogłam od razu to wyczuć. Pisałam już… chodzi o sen z pizzą. Moja mama stwierdziła, że zrobi dzisiejszego dnia pizze. Jak nazłość normalnie, a jak się nie odchudzałam, miałam przerwę to nic takiego się nie działo. Pewnie po prostu mam pecha. Tak więc, mam rodzeństwo, te pizze nie są zbyt duże, tak więc dla każdego po jednej. Oczywiście podkład kupiony, a dodatki mama kładzie. Pomogłam jej bo lubię to robić. Ja powiedziałam, że ja zjem tylko kawałek, to żeby mama zrobiła z czym sobie chce, a ja kawałek wezmę. I na jeszcze większego pecha zrobiła moją ulubioną, z tuńczykiem.
Ale nie dam się manipulować mojemu snu. Wzięłam kawałek, dość mały, bo (naprawdę) brzuch mnie trochę bolał, do pokoju. Jeszcze psu nie dałam, bo byłoby to podejrzane, że wołam psa do pokoju i jedzenie. Muszę siebie dobrze pilnować.

Na razie, daję sobie jakoś radę. Widzę postępy w odchudzaniu. No mój brzuch i nadbrzusie, nie ma takich wałków. Czuję się świetnie, ale oczywiście jestem bardzo zmęczona i niewiele mam siły. Jednakże ta kawa mi dodała ciut energii.
Nie mam zamiaru się poddawać, idzie mi wręcz znakomicie.Tylko mam straszną ochotę się zważyć, ale postanowiłam robić to co drugi dzień, tak więc ważenie odbędzie się jutro.

Potrafisz się powstrzymać? Ja już tak ;)
Potrafisz się powstrzymać? Ja już tak… dzisiaj nie robi jakiegoś wielkiego wrażenia na mnie ta pyszna, i też moja ulubiona pizza.


 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wieczorne ważonko

05 paź

No dobrze, rano było 52.2 .
A teraz? Oczywiście coraz lepiej!
Równo 52. Wiem, tylko 0.2 kg, ale to naprawdę dla mnie dużo!
Teraz jestem szczęśliwa i bardziej zmotywowana.
Oby szło mi tak dalej! Aczkolwiek rozmyślam, czy nie zjeść czegoś jutro, ale chyba starczy mi kawa, bo skoro 12 jadę do tej Warszawy w odwiedziny do babci, to tam się najem jak nigdy!

http://foto.static-euro.com.pl/foto/7/127990722/c01f29a56daedd2c403169fdad04b316/soehnle-pino-2-0-63745,127990722_2.jpg

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I jedziesz dalej!

05 paź

Gdy wstałam czułam się świetnie… I przypomniało mi się, przecież mogę sie zważyć. Tak więc wyszło 52,2 kg. Bardzo źle.
Ehh, może uda mi się do końca dnia spalić te 0,2 kg.

W szkole, jak to w szkole. W domu zrobiłam sobie kanapki, oczywiście dla złudzenia, że jem. Wszystko pochłonął mój pies oraz kotki, nie żałowałam, że im oddaje, wręcz bardzo cieszyłam się. Niestety dostałam batona. Snickersa… a kto nie lubi snickersa? Pytam się kto?!
Ja niestety lubie, ale lepszy snickers, niż baton, który bardziej lubie. Teraz czuję, że musi się udać… Oddam go bratu, albo co ;] I po sprawie.
Jest mi naprawdę ciężko, jeszcze ta waga… Z dnia na dzień będzie spadać coraz wolniej, a ja nie chce. Ciągle myśle o tym wyjeździe do Babci.

Za kilka dni moja mama ma urodzinki. Oczywiście torcik itd. Kto nie uwielbia tortu urodzinowego?
W tym roku nie jadłam, ani jednego tortu, a okazja była już 4 razy… Nawet w swoje urodziny nie jadłam. Najciężej będzie się wymigać przy innych, by nie jeść. Wytrzymać też będzie kiepsko…

Niestety nadeszło to czego bardzo się obawiałam. Natomiast miałam dzisiaj sen, a w śnie, w śnie jadłam. Dużą pyszną pizze, nie chciałam, ale zmusili mnie, nie mogłam się powstrzymać. Najczęściej po takim śnie, kilka dni później polegam. Ale przecież nie mogę, muszę dać radę. Strasznie boję się porażki…

Dalej oczywiście mam przemyślenia jak to będzie wyglądać później.  Z przemyśleniami już nie jest tak źle, ale nadal mam momenty, że chce mi się płakać. Wszystko jest takie trudne, ten świat co mnie otacza, ja nie chcę być taka.
http://www.todayifoundout.com/wp-content/uploads/2010/02/snickers1.jpg

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pierożki

04 paź

W szkole, koleżanka z klasy jadła kanapkę z szynką, sałatą i pomidorem… od wieków czegoś takiego nie widziałam na oczy, a co dopiero teraz. Wszyscy jedzą te głupie batony, chipsy itd. Ale teraz, teraz nie mogę się poddać. Jest coraz ciężej, ale cóż robię to wszystko dla siebie. Wczoraj się ważyłam, i miałam 53 kg, wieczorkiem, dzisiaj się nie ważę tylko jutro. A i wypiję tylko butelkę wody 0.6 l, bo nie mam ochoty na więcej, no chyba, że mi się zachce.

Czuję się coraz słabiej, już nie mam siły. No i oczywiście, skutek uboczny, wszyscy mnie denerwują, wszyscy i wszystko.
Zmęczona jestem, ale to normalne, bo szkoła i nauka to późno chodzi się do szkoły. Już prawie czułam, że dzisiaj zjem jogurty duży 330g, truskawkowy, taki co uwielbiam… Ale tak przysiadłam na kompie i napisałam coś, że automatycznie wraca mi ogromna chęć kontynuowania tego wszystkiego.

Ale, ja, ja po prostu wiem, że to nie jest normalne. Wiem jak to wszystko może się skończyć. Strasznie się boję, ale chcę i nie potrafię inaczej. Lecz, gdy pomyślę co będzie potem, jak to będzie wyglądać, jak będę musiała się ograniczać do jedzenia, bo jeść w końcu zacząć muszę. 12 jadę do Warszawy, do babci, i będę tam dwa dni… Będę zmuszona jeść :
śniadanie
kawka+ciasto+czekoladka+chałka z dżemem
obiad
kolacja
owoce
tak dwa dni, i w piątek kolacja.
Ale wierze, że mi się uda nie oszaleć… Będę ograniczać jedzenie jak tylko się da, ale nie mogę zbyt wiele niestety.
Oczywiście po powrocie kontynuuje swoje niejedzenie… później gdy już uznam to za stosowne zacznę zjadać coś małego…
Ehh…. jest coraz ciężej, coraz dalej. Ale równocześnie, coraz bardziej lekko, coraz bliżej….

http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRVpQwjCz-Uiof-tXv7y2M2qyRoXkFLM4dK4JR-sVVzzpTZbG8jQMh1tDyndA

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dni Motylkowania

03 paź

Zaczęłam znowu od Poniedziałku… zaczynałam z wagą 57, nie tak źle…
Wszystko było dobrze, wtorek też fajnie minął… Nie jadłam nic, a nic.

Dzisiaj Środa, 03.10.2012,
dzisiaj napiłam się kawy, czuję się narazie świetnie. Bardzo bardzo świetnie.

Mama kupiła moje ulubione jogurty, moje ulubione bagietki z czosnkiem itd.
Ciągle coś kupuje takiego, jakby się domyślała, czy co, ale wiem, że nic nie wie.
Troche jest tak ciężko jak ma się przed sobą swoje ulubione danie, ale wmawiam sobie, że nie
lubie tego, że jest to obrzydliwe itd. Odziwo trochę pomaga. Oczywiście jedzenie, w postaci obiadu
zabieram do pokoju i oddaje psu. Przynajmniej on ma uciechę ^^
Wiem, że ciągle jestem gruba, wiem wiem wiem! I wreszcie chcę to zmienić.
Dzisiaj ważę 53,5… tak dużo :<
Jutro znowu nie jem nic… musi się udać, nie mogę zawieść mojej nowo poznanej koleżanki
z którą to robię, niestety możemy rozmawiać tylko w internecie.

Strasznie mnie motywują obrazki dziewczyn z moją wymarzoną figurą
*płaski brzuch
*chudziutkie uda, z taką szparką pomiędzy
*chude ramiona i ręce
*Ładne kości ^^
Też chcę tak wyglądać… ale przyznam jest ciężko, iż jak większość mam zamiłowanie do jedzenia, ale chodzi o to, że trzeba w końcu powiedzieć
STOP, bo inaczej skończy się jak tłuścioch, który ledwo się porusza.

 

Mój ideał

http://images4.fanpop.com/image/photos/16300000/Cassie-skins-16341708-500-337.jpg

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS